Ceny polis komunikacyjnych 100 lat temu

Posiadanie samochodu w przedwojennej Polsce było luksusem. Jeszcze większym luksusem było natomiast posiadanie ubezpieczenia komunikacyjnego. Ile mieszkańcy II Rzeczypospolitej musieli płacić za ochronę swojego pojazdu?

Wybór ubezpieczeń komunikacyjnych 100 lat temu był bardzo podobny jak dzisiaj. Kierowcy mogli wykupić ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej, auto casco (tzw. autokaska) lub następstw nieszczęśliwych wypadków.

Cena OC

Ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej w II Rzeczypospolitej nie było obowiązkowe. Z racji tragicznego stanu dróg oraz, delikatnie rzecz ujmując, nie najlepszych umiejętności ówczesnych kierowców, polisę OC warto było mieć. Aby ją wykupić, trzeba było jednak sięgnąć głęboko do kieszeni – za roczną ochronę kierowca płacił 190 zł (obecnie równowartość 1 200 zł). Taka umowa ubezpieczenia zapewniała pokrycie szkód na osobie do 15 000 zł i w mieniu do 1 000 zł.  Wszyscy, którzy uznali takie ubezpieczenie za niewystarczające, mieli alternatywę – za 375 zł (równowartość 2350 zł) mogli wykupić umowę oferującą limity odpowiedzialności dziesięciokrotnie wyższe.

AC w obcej walucie

Ciekawie wyglądała sprawa z auto casco. Kierowcy płacili różną składkę w zależności od tego, w którym zaborze wcześniej przyszło im żyć. Wysokość opłaty kształtowała się następująco, licząc od wartości pojazdu:

do 1 000 dol.

do 2 000 dol.

b. zabór rosyjski

9%
min. 70 dol.

7%
min. 130 dol.

b. zabór austriacki (Galicja)

8,5%
min. 60 dol.

6,5%
min. 120 dol.

b. zabór pruski (Pomorze i Wielkopolska)

8%
min. 50 dol.

6%
min. 110 dol.

 

Przykładowo – najtańsze ubezpieczenie auto casco w byłym zaborze rosyjskim kosztowało 70 dol., czyli 700 zł. Obecnie byłaby to równowartość ponad 4 400 zł – kwota, która robi wrażenie.

Na wysoką cenę wpływał stan fatalny stan dróg, jak również sam fakt, że wszystkie części samochodowe trzeba było sprowadzać z zagranicy.

Międzywojenne NNW

Ubezpieczenie następstw nieszczęśliwych wypadków było skonstruowane zupełnie inaczej. Przede wszystkim różne były stawki dla kierowcy, pasażera i właściciela samochodu. I tak przykładowo za polisę z sumą ubezpieczenia 1 000 zł na śmierć kierowca płacił 6 zł (ok. 38 zł), pasażer 2 zł (ok. 13 zł), a właściciel 3 zł (ok. 19 zł).

Do wojny bez zmian

Ceny w połowie lat 20. mogły powodować puste kieszenie kierowców. Faktem jest jednak, że w tym okresie masowa motoryzacja stawiała swoje pierwsze kroki i tylko najbogatszych stać było na zakup własnego pojazdu.

Samochody zdobywały popularność, jednak ceny ani drgnęły, pozostając na wysokim poziomie. Roczne ubezpieczenie auta o wartości 6 000 zł w zakresie OC, AC, NNW kosztowało aż 1 200 zł (20% wartości, równowartość dzisiaj ok. 12 000 zł).

Wydawać by się mogło, że ubezpieczenia komunikacyjne były żyłą złota dla ówczesnych towarzystw ubezpieczeniowych. Nic bardziej mylnego – według ubezpieczycieli segment ubezpieczeń komunikacyjnych powodował straty, nawet pomimo wysokich cen dla ubezpieczających.

Źródło: Wielka Historia, Rafał Kuzak

Zdjęcia: domena publiczna, Narodowe Archiwum Cyfrowe